Detektyw Conan – odcinek „pierwszy”.

Dobry dobry!

Niedawno pojawił się przetłumaczony „pierwszy” odcinek Conana. No dobra, fajnie to brzmi, tyle że my wszyscy tu przecież mamy już dawno za sobą odcinek numer 1. O co tu chodzi? Właśnie, tutaj nie wspominałam jeszcze o tym, że na 9 grudnia zaplanowano premierę pierwszego odcinka Conana. Jego pełen tytuł brzmi: Detektyw Conan – odcinek „pierwszy”. (Wielki) Detektyw, który się skurczył. A opisany został tymi oto słowami, których to autora nie znam: „Prawdziwa historia 1 odcinka, niewidzianego jeszcze przez nikogo”.

Co was tu czeka? (Prawie) absolutny brak spojlerów. Ale nie musicie się nimi przejmować, ponieważ i tak się nie zorientujecie, że to spojlery. Właściwie to wiecie, że to spojlery tylko dlatego, że teraz to wam mówię. Na samym końcu pojawia się tylko ktoś, kogo już rozpoznacie. Gdy zobaczycie, że Wermut jedzie na motorze – przewińcie odrobinę do przodu i będzie dobrze : )

Akcja zaczyna się na kilka dni przed wizytą Shinichiego i Ran w Tropical Landzie. Kilka razy pojawią nam się niektórzy członkowie Organizacji, nasz wspaniały detektyw nie raz i nie dwa rozzłości Ran no i ostatecznie dotrze do parku rozrywki, gdzie spotka się Ginem i Wódką.

Pokazane jest wiele rzeczy, o których nie wiedzieliśmy i stwierdzam, że wyśmienitym pomysłem było oglądanie tego wczoraj w nocy (hurra, że mogłam wstać po siódmej!).

A teraz podam wam linka, ponieważ nie znajdziecie tego wpisując wszystko w wyszukiwarkę. A, no bo tak to pominęłam – film jest z angielskimi napisami.

Detektyw Conan – odcinek „pierwszy”. Detektyw, który się skurczył

8 thoughts on “Detektyw Conan – odcinek „pierwszy”.”

  1. O Boziu! Dzięki! Szukałam tego jakiś czas temu, ale nie mogłam namierzyć z angielskimi napisami.
    Poza tym czy ja wiem, czy nie ma tam spoilerów…? Jeszcze tego nie oglądałam, ale sam fakt pokazania niektórych postaci jak np. *ekhem* „Czerwony”, raczej może trochę zepsuć zabawę, bo z tego co się orientuję, to w odcinkach przetłumaczonych na Polski nie zostało to jeszcze wyjaśnione…
    Ale cóż, to moje zdanie.
    Dzięki jeszcze raz!

    1. On jest tylko na końcu… Acha, no i na początku. Co do Czerwonego, to on się jeszcze nie pojawił w przetłumaczonych odcinkach, choć w przetłumaczonej mandze tak. Spróbowałam go teraz znaleźć w filmie, ale nie udało mi się, jednak… Za dużo spojlerowania o nim to to raczej nie było. A co do Anytczerwonego to zanim on się pojawi, to wszyscy zapomną, że go w ogóle widzieli : )

      1. Ok, obejrzałam. Po dłuższym namyśle stwierdzam, że o ile „Czerwony” to tu za bardzo nie zaspoilerował, o tyle jego towarzyszka z samochodu już trochę tak, podobnie jak „Antyczerwony”, choć o nim rzeczywiście mogą wszyscy pozapominać.
        Ogólnie rzecz biorąc całkiem spoko specialek. Trochę ostatnie kilka minut było zrobione i wciśnięte na rozpaczliwca, ale kij. Rozwaliła mnie ta akcja z samochodem na początku. I rumieniący się Korn. Szkoda tylko, że niemal cała pokazana krew była na modłę ostatnich odcinków, czyli praktycznie czarna, ale co tam. Cieszmy się, że twórcy jeszcze sobie pozwalają na to, żeby niektóre postaci paliły i piły alkohol, bo mam wrażenie, że współcześnie coraz więcej tytułów nie pozwala sobie na takie „deprawowanie młodzieży”.
        Brrr!
        PS: Gin w najświeższej kresce wymiata.

        1. No, co do tej towarzyszki to napisałam, kiedy się pojawia, więc raczej nikt się przypadkiem nie naspojleruje : )
          Jak się cieszę, że niczego nie piłam podczas oglądania, bo na 100% bym się zakrztusiła przy Kornie.
          Cóż, lepsza krew czarna niż żadna – w pierwszym odcinku krew jest tylko na tej kolejce, a z szyi tryska światło. Drałuję na medycynę i lubię, gdy krwi jest tyle, ile trzeba (mniej więcej). To czy leci w prawo, w lewo, dół, górę czy nawet kręci się w kółko w powietrzu… To już jest mniej ważne. I cieszmy się, że to nie Danganronpa, bo tam krew jest różowa : D
          Mi się wydaje, że Conan zawsze będzie „deprawował” młodzież. No bo jak może „nie deprawować”?

          1. A. no racja. Napisałaś.
            Cóż, i tak mnie zaskoczyli jej ilością w tym odcinku. Bałam się, że to bardziej ocenzurują, walną kadry niepokazujące kompletnie nic, prócz kilku kropelek krwi na zasadzie „ci, co siedzą w serii od początku będę wiedzieli o co chodzi a reszta ma pecha”.
            Wg denerwuje mnie w Conanie ta nie konsekwentność. Jak pojawiają się odcinki bazujące na mandze, to krwi jest może i mniej, niż Gosho przykazał, ale jakoś to wygląda. Gdy tworzą oryginalki – nagle jest jej jakoś o połowę mniej. I Młodzi Detektywi bawiący się w berka ze złodziejami w domu pełnym zabawek. Wut.
            Cóż, ja z Conana wyciągnęłabym cztery rzeczy: nie baw się w „niemożliwe morderstwo” w zamkniętym pokoju, na cholere się męczyć, jeśli nie pozorujesz samobójstwa ofiary?; jak kogoś zabijesz to bądź pewna, że posprzątasz po sobie i masz zgrabne alibi; jeśli masz zamiar kogoś zabić nie zapraszaj do siebie detektywa; i nie chodź w podejrzane miejsca za podejrzanymi panami ubranymi na czarno.
            Trzy z czterech dotyczą bezpośrednio mordowania ludzi, czwarte pośrednio, więc z czystym sumieniem zgodzę się, że Conan „deprawuje” młodzież dość skutecznie xD

  2. W końcu obejrzałam i powiem szczerze – zostałam pozytywnie zaskoczona! 😀
    Myślałam, że tylko dodadzą kilka elementów, a reszta będzie po prostu odświeżonym tworem, ale nie! Narysowano raz jeszcze i dodano wiele smaczków, które swego czasu mogliśmy jedynie się domyślać, ale nie zostały jeszcze pokazane! Więc brawo i polecam obejrzeć 🙂

Dodaj komentarz