Zagadka – Trzy karty

Dobry dobry!

Zaszalałam trochę w tą środę, wiem. Tak ni z gruszki, ni z pietruszki wyskoczyłam z 20 filmem. Na waszym miejscu też pewnie pomyślałabym coś w rodzaju „Ło co tu loto?” Uspokajam jednak. Aż tak niespodziewanych wyskoków już nie będzie : )

Na fb tak robiłam, gdy tylko mogłam i tu postanowiłam też – zazwyczaj co piątek będzie się pojawiała zagadka albo szyfr do rozwiązania. Niektóre (głównie szyfry) będą mojego autorstwa, część bardziej znanych zagadek pewnie rozpoznacie, a nie raz zaskoczę was czymś zupełnie nowym (przynajmniej mam taka nadzieję : ) ).

Nie rozpisując się już za bardzo, oto treść zagadki:
Jest przyjęcie. Panowie Anastazy i Bernard twierdzą, że potrafią wykonać pewną sztuczkę z czterema kartami: pan Bernard wychodzi do innego pomieszczenia, a jakiś ochotnik wybiera z talii cztery karty. Pan Anastazy sprawdza jakie to karty i każe ochotnikowi zachować jedną z nich, dowolnie przez siebie wybraną.
Następnie Anastazy układa na tacy pozostałe trzy karty, kelner zanosi je do pana Bernarda, a ten zwrotnie
przekazuje informację, jaką kartę trzyma w ręku ochotnik…
– Nie wydaje mi się – rzekł pan Mardemon, który był na tym przyjęciu – aby mieli Panowie pewność wygranej.
Pan Anastazy niedbale strzepnął pyłek z rękawa.
– No cóż, w najgorszym razie wrzucę karty do kominka i
Bernard będzie strzelał na ślepo – stwierdził i roześmiał się
razem z resztą towarzystwa.
– No, chyba że tak – odparł Mardemon i zaczął się śmiać
jeszcze głośniej od innych.

Czy rzeczywiście Anastazy może mieć pewność, że Bernard odgadnie
poprawnie, jaką kartę ma w ręku ochotnik?

O rany, rany… Bardzo podoba mi się ta zagadka, a gdy się zna jej rozwiązanie, końcówka naprawdę rozśmiesza – możecie to potraktować jako taką małą podpowiedź 🙂

8 thoughts on “Zagadka – Trzy karty”

  1. Pytanie: Kelner ani nikt nie zanosi pozostałych kart do Bernarda, tylko te trzy? Bo tak zastanawiam się i logicznie to niemożliwe. Nie ma powiedziane także, czy uczestnik wybiera przypadkowe karty czy cztery kolejne. Jeśli cztery kolejne, to wtedy mógłby zapamiętać ciąg w talii (nie było powiedziane, że tasowane). ” No cóż, w najgorszym razie wrzucę karty do kominka i
    Bernard będzie strzelał na ślepo ” – to nie zaprzecza mojej teorii, a nawet ją potwierdza, gdyż jeśli wrzuci do kominka te 3, to dalej będzie miał pozostałe karty z talii i wtedy będzie musiał zgadywać z 4 opcji.
    I ostatnia opcja, skoro anastazy wie, jakie są te cztery karty, mógł powiedzieć kelnerowi i Bernardy tylko by zgadywał, której nie ma. POwiedział albo dał jakiś znak.
    No, szalone teorie się natworzyły i pewnie nie mam racji 😉

    1. Czy ty to ty?! Boże, przepraszam, że tak wyskakuje z tym pytaniem, ale widząc ten pseudonim jestem prawie pewna, że jesteś jedną z moich ulubionych bloggerek i po prostu nie mogę się powstrzymać od tego pytana. Raz jeszcze przepraszam.
      Co do tej zagadki – nie układałam jej, jedynie imiona dodałam, bo łatwiej (a przynajmniej mi) orientować się kto jest kim, jeśli wszyscy posiadają imiona.
      Faktycznie, nie ma podane jak uczestnik wybiera karty ani czy były tasowane (choć istnieje wiele sposobów na tasowanie na niby : ) ).
      Niech będzie sobie wachlarz z kartami ułożonymi w pewnej specjalnej kolejności. Ochotnik może wyciągnąć 4 karty będące obok siebie, ale równie dobrze może się więcej potrudzić i powyciągać karty z różnych miejsc (żeby nie namieszać, pomińmy metody sprawiania, że nic nieorientujący się widz wyciąga karty z miejsca, z którego chcemy żeby je wyciągnął).
      Wtedy odpowiedzią byłoby… nie ma. Bo faktycznie, Anastazy nie może mieć pewności, że Bernard poprawnie odgadnie.
      Do Bernarda docierają trzy karty. Ale jak są te kary ułożone? Hmm… Mogą być poodwracane… Ułożone od najmniejszej wartości do największej (jeśli są takie same to o wszystkim mogą decydować figury…
      Sporo do zapamiętania…
      No, zawsze można mieć mniej problemów i faktycznie przekazać kelnerowi całą pozostałą talię : D
      No nic, obiad jest, muszę kończyć z wymyślaniem : )

        1. To ty! O matulu, nie spodziewałam się, że cię tu spotkam : ) A oto sposób najprostszy (przy nim końcówka zagadki nie ma sensu, ale… da się): Daj całą talię kelnerowi, by ją dalej przekazał i wtedy Bernard będzie musiał odszukać tylko tej brakującej : ) Podaj mi osobę (byle nie Mardemona, bo z nim być może różnie : ) ), która będzie patrzyła się na niepotrzebną, zwykłą, nudną i tak dalej talię kart.
          A żeby nie było, że talia sobie zniknęła, zawsze można na jej miejsce podstawić taką sama z wyglądu. A na wypadek, gdyby ktoś padł na pomysł, żeby sprawdzić talię to można zabrać z niej cztery karty. Przelicz se pan, a zobaczysz : )

          1. Ale tak podejrzewałam, że da mu całą talię. Dlatego dałam to w pierwszym pytaniu.
            No, ja mojego czytelnika też nie spodziewałam się tu spotkać, więc tym większe dla mnie zaskoczenie.
            Ja tu jestem już od jakiegoś czasu, nawet coś tam komentowałam 🙂 Uwielbiam DC!

Dodaj komentarz